Wiele osób, nie tylko kobiet ma obawy przed radykalnymi zmianami w swoim życiu zawodowym. I nawet jeśli praca, którą wykonują zaspokaja tylko potrzeby finansowe, a nie daje satysfakcji — to wolą stabilne zatrudnienie niż podjęcie ryzyka i realizowanie własnych pomysłów. Czy można pogodzić pracę z przyjemnością?
Oczywiście, że tak. Czy warto podejmować ryzyko, na rzecz realizacji marzeń? Jak najbardziej! Doskonałym przykładem osoby, która zrezygnowała z dotychczasowego zajęcia na rzecz realizacji swoich marzeń jest Pani Małgorzata Pucer, która od 2 lat z powodzeniem prowadzi Zagrodę Edukacyjną „Pszczelandia” w miejscowości Pastwiska (gm. Barciany).
— Pani Małgorzato pszczelarstwo kojarzy się większości z typowo męskim zajęciem. Jak Pani odnajduje się w tej pracy? — Tak, to prawda pszczelarze to głównie mężczyźni, ale jeśli kobieta chce to też znajdzie przestrzeń dla siebie. Tak też było w moim przypadku. Początkowo pracowałam zawodowo i tylko słuchałam pszczelarza o tym, co dzieje się w pszczelim świecie. Zafascynowało mnie to na tyle, że postanowiłam zrezygnować z dobrej, stałej posady i zaryzykowałam w całkowicie innej dziedzinie. Niemniej jednak doświadczenie zawodowe pozwoliło mi znaleźć miejsce w naszej działalności, w którym mogłam je wykorzystać i stworzyć coś nowego. Mąż zajmuje się pasiekami, sadem, uprawami natomiast ja biznesową i edukacyjną stroną naszej działalności.
— Czy jest to dla Pani tylko praca, czy raczej pasja? — Gdyby to była tylko praca to pewnie zrobiłabym to, co niezbędne i o 16 zamykała biuro. Natomiast mnie się ciągle chce więcej, najpierw utworzyłam zakład konfekcjonowania miodu. Gdy już osiągnęliśmy wszystko co było zrobienia wymyśliłam „Pszczelandię”, a przede mną jeszcze jeden duży projekt do zrealizowania. Tak więc z pewnością jest to pasja. Wszystko to wymagało ogromnego wkładu pracy, czasu i zaangażowania. Nie zawsze było łatwo, a raczej częściej było pod górkę. Niemniej jednak ja uwielbiam tworzyć nowe rzeczy, nawet kiedy jest ciężko. Bez pasji pewnie trudno byłoby zrealizować.
— Wiele osób ma lęk przed pszczołami. Czy kiedykolwiek bała się Pani tych owadów? Jeżeli tak, to jak poradziła Pani sobie z tym lękiem? — Faktycznie wiele osób boi się pszczół. Nigdy specjalnie ich się nie bałam, aczkolwiek w pasiece nie pracuję. Natomiast podczas warsztatów zawsze edukuję uczestników w tym zakresie. Przede wszystkim nie należy bać się pszczół, ale należy czuć przed nimi respekt. Powinno się wiedzieć jak zachowywać się w ich otoczeniu. Po pierwsze nie można przeszkadzać im w pracy. Jeśli znajdziemy się w pobliżu pszczół nie powinniśmy wykonywać gwałtownych ruchów, nie powinniśmy też zbyt intensywnie pachnieć i należy być ubranym w odzież w jasnych kolorze. Oczywiście, jeśli znajdziemy się na drodze przelotu pszczół na pożytek istnieje duże prawdopodobieństwo ukąszenia, gdyż przeszkadzamy im w pracy. Musimy jednak pamiętać, że użądlenie jest ostatecznym aktem obrony, po którym pszczoła ginie. Najlepiej więc unikać sytuacji, kiedy pszczoła musi się bronić.
— Skąd pomysł na prowadzenie „Pszczelandii"? — Pomysł zrodził się jak wiele innych z tego, że słuchaliśmy naszych klientów. Często, kiedy przyjeżdżali do nas, żeby kupić miód, pytali, czy można zobaczyć jak pracujemy, chętnie słuchali, kiedy opowiadaliśmy o świece pszczół. Zwracały się do nas szkoły i przedszkola z pytaniem, czy można do nas przyjechać i pokazać dzieciom skąd się bierze miód. A że ja wyznaję zasadę, że albo coś robię porządnie, albo nie robię tego wcale postanowiłam stworzyć miejsce, w którym dzieci i dorośli będą mogli odwiedzać nas przez cały rok i zagłębiać tajniki pszczelego świata. Napisałam projekt i pozyskaliśmy dofinansowanie z Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Marszałkowskiego na utworzenie Zagrody Edukacyjnej. Wybudowaliśmy ponad 300 m2, komfortowo wyposażony budynek z trzema salami edukacyjnymi, gdzie prowadzę warsztaty. Jest to miejsce przyjazne dzieciom, dorosłym i rodzinom. Należymy do Ogólnopolskiej Sieci Zagród Edukacyjnych. Naszym celem jest pokazanie świata pszczół w sposób empiryczny. Uczestnicy podczas warsztatów odwiedzają Pszczelnik, gdzie przenoszą się w przestrzeń iluzji optycznych za pośrednictwem technologii 3D, bezpiecznie sprawdzają co się dzieje w ulu, poznają historię bartnictwa, rolę pszczoły w przyrodzie, produkty pszczele i ich walory zdrowotne, a przede wszystkim kosztują miodowych rarytasów! Na koniec samodzielnie napełniają słoiczek miodu, na którym umieszczają osobiście wykonaną etykietę lub własnoręcznie wykonują świecę z wosku pszczelego, która posłuży w domu do aromaterapii. A kiedy po warsztatach podchodzi do mnie dziecko ze słowami: „proszę pani tu jest najlepiej na świecie” to wiem, że to, co robię ma sens.
— Co powiedziałaby Pani kobietom, które boją się realizować swoje marzenia? — Przede wszystkim nie bać się, nie słuchać osób, które wątpią w ich marzenia tylko wierzyć w siebie! Oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę, że na początku jest przede wszystkim ciężka praca, upór i determinacja w dążeniu do celu. Trzeba być na to przygotowanym, a kiedy pojawiają się przeszkody, a na pewno takie będą, to należy uczyć się na błędach, wyciągać wnioski i iść do przodu po swoje. A jak już przyjdzie realizacja upragnionego celu to gwarantuję, że sukces będzie smakował jak łyżka wybornego miodu!
Anna Domaniewska
MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO? Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA: [email protected]