#Kontrowersje. Mężczyzna "podrywa" dzieci, wciąż czuje się bezkarny
Nowiny Północne
09/09/2020 20:00
Historia, która spotkała naszą Czytelniczkę mogła się przytrafić każdemu kto ma kilku lub kilkunastoletnie dziecko. Dorosły facet „podrywa” dzieci i czuje się bezkarny. A przecież kodeks karny (art. 200) mówi, że kto obcuje z nieletnim, dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej albo doprowadza ją do poddania się takim czynnościom, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. A jak jest naprawdę? Przekonała się o tym nasza Czytelniczka, której kilkunastoletnia córka „wpadła w oko” dorosłemu mężczyźnie.
Dramat Kornelii nie polega na bezpośrednim kontakcie z pedofilem. Mężczyzna próbował co prawda dotrzeć do dziewczyny, ale ta w porę zablokowała konto – nazwijmy go na razie delikatnie – natrętnego użytkownika i w miarę szybko opowiedziała o swoich przypuszczeniach mamie. — Po tym co powiedziała mi córka, po tym jak dała mi do przeczytania screeny, które wysyłały jej koleżanki, przeszły przeze mnie wszystkie z możliwych reakcji, od wściekłości, strachu po rozpacz i bezsilność — opowiada pani Iwona. — Nie byłam w stanie pojąć jak można takie rzeczy pisać do kilkunastoletnich dziewczynek. Ten człowiek wiedział jak je zmanipulować, zastraszyć, jak wpłynąć na ich wrażliwość.
„On jest spoko...”
Córka naszej Czytelniczki opowiedziała jej o wszystkim po tygodniu od pierwszej, na szczęście nieudanej próby kontaktu. Przerażające jest natomiast to, że koleżanki Kornelii nie widziały w tym nic złego. Uważały wręcz, że „on jest spoko, nic takiego nie pisze”. Mężczyzna czuł, że dziewczyna go ignoruje, co było chyba dla niego dodatkową zachętą. Nie odpuszczał. Początkowo namawiał koleżanki, by wpłynęły na Kornelię. Chciał, żeby odblokowała konto. Szybko przeszedł do zdecydowanych działań. — Jeszcze tego samego wieczoru, gdy córka powiedziała mi o całym zdarzeniu, ten człowiek pisał do niej smsy, zastraszając ją. Czytałam to wszystko i czułam kompletną niemoc. Nie wiedziałam co robić, gdzie zgłosić się o pomoc. Jedyne czego byłam pewna to to, że muszę zapewnić bezpieczeństwo swojej córce — mówi mama Kornelii.
Następnego dnia kobieta poinformowała o sytuacji szkolnego pedagoga. Chciała jakiejś porady, miała na uwadze także bezpieczeństwo koleżanek swojej córki i dać do zrozumienia ich rodzicom o groźbie nadchodzącego niebezpieczeństwa. Wiedziała, że z kilkoma dziewczynami, które pisały z dorosłym mężczyzną, jej córka chodziła do tej samej szkoły. Znały się przecież. — Pedagog wykazała się dużą empatią wobec mojej córki, poradziła nam zgłosić sprawę na policję, jednak na poziomie szkoły stwierdziła, że nie może nic zrobić — opowiada trochę załamana kobieta. Złożyła zawiadomienie w komendzie lokalnej policji. Poinformowała ich o pisaniu treści seksualnych do nieletniej i stalkingu. Skontaktowała się także z częścią rodziców, których córki znały się z jej Kornelią. — Odniosłam wrażenie, że to jest problem mój i mojej córki, bo w sumie „on nic takiego nie pisze” — mówi zdruzgotana. — W pierwszym momencie liczyłam na ich wsparcie, na wspólnie działanie.
Ale wsparcia ze strony pozostałych rodziców nie było. Trudno też mówić o jakiejś pomocy ze strony organów ścigania, kiedy mężczyzna wciąż chodzi wolny. — Nie znam procedur postępowania tych służb i nie mogę się wypowiedzieć czy wszystkie dostępne narzędzia i możliwości zostały wykorzystane optymalnie. Ta osoba przebywa nadal na wolności. Z mojej perspektywy wciąż stanowi zagrożenie — mówi pani Iwona. Cała ta sytuacja pchnęła ją do współpracy z biurem detektywistycznym. — Bardzo zależało mi na ustaleniu kim jest ta osoba. Bałam się o bezpieczeństwo córki, a miałam świadomość tego, że może to być ktoś, z kim codziennie mijamy się np. na chodniku — mówi nasza Czytelniczka. — Sposób w jaki zostało przeprowadzone pierwsze przesłuchanie mnie i córki wzbudził we mnie wątpliwości i nie chciałabym nic więcej mówić na ten temat.
Gdzie policja nie może...
Sprawą zajęło się biuro detektywistyczne HIIT Group z Mrągowa. W końcu coś drgnęło. — Przeanalizowaliśmy dane dostarczone przez naszą klientkę. Na podstawie analizy OSINT (Open Source Intelligence ) odnaleźliśmy jeszcze inne konta, którymi posługiwał się figurant — informuje detektyw Piotr Oleksiak. Okazało się, że mężczyzna stworzył sobie kilka fikcyjnych kont, z których kontaktował się z dziewczynkami w wieku 8-13 lat. — Macierz powiązań wykazała, że w kręgu jego zainteresowania było około 300 dziewczynek, a rejon działania obejmował województwo warmińsko-mazurskie, pomorskie i kujawsko-pomorskie. W naszym przekonaniu figurant był bardzo ostrożny i dokładnie wiedział co robi. Jego działania w sieci były dokładnie przemyślane, co świadczy o tym, że nie był to jego pierwszy raz. Na podstawie analizy jego zainteresowań i sposobu korespondencji stworzyliśmy kilka fikcyjnych kont na portalu społecznościowym, z którego korzystał. Tak jak przypuszczaliśmy niedługo potem nieświadomy niczego sam się z nami skontaktował. Jego schemat działania był bardzo zbliżony do postępowania w sprawie naszej klientki. Niezwłocznie skontaktowaliśmy się z policją w celu konsultacji i skoordynowania dalszych działań.
Niedługo potem mężczyzna został zatrzymany, ale w areszcie odsiedział zaledwie 48 godzin. — Na chwilę obecną przedmiotem dochodzenia jest jeden czyn popełniony za pośrednictwem Internetu polegający na nawiązaniu kontaktu z małoletnią. Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. Z uwagi na charakter czynu wobec podejrzanego zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz zakazu zbliżania i kontaktowania z pokrzywdzoną — poinformował nas asesor Robert Rumiński z Prokuratury Rejonowej w Nidzicy, na której terenie dzieje się cały proceder. — Według mnie, ktoś kto dopuszcza się czynu mającego na celu krzywdę dziecka powinien podlegać surowszej karze. Takie osoby powinny być izolowane w celu uniemożliwienia im powiększania grona jego ofiar — mówi z żalem w głosie pani Iwona.
Te emocje są w pełni naturalne. Przecież kobieta szukała pomocy tam, gdzie wydawałoby się, że powinna je otrzymać. Czy chce źle? Nie! Sama mówi, że chciałaby, abyśmy pamiętali, że nasze dzieci są na takim etapie rozwoju, że czasem istotniejsze jest dla nich zdanie rówieśników niż rodziców. Abyśmy nie lekceważyli sygnałów, które pojawiają się wokół nich i mieli świadomość tego, że ofiarą tej osoby wciąż może być też nasze dziecko, a z jakiegoś powodu nie chce bądź nie będzie chciało nam o tym powiedzieć. Warto też, byśmy nie podchodzili do podobnych spraw jak do czegoś co minie i się wyciszy, więc po co nagłaśniać czy narażać się komuś? — Dzieci muszą czuć nasze wsparcie, muszą mieć pewność, że staniemy w ich obronie i będziemy dbać o ich prawa. A one mają prawo i muszą czuć się bezpiecznie — twierdzi pani Iwona. — Chciałbym zwrócić się również do dzieci, które kiedykolwiek znalazłyby się w takiej sytuacji. Aby nie próbowały rozwiązać tego same. Aby nie wstydziły się powiedzieć o tym dorosłym, aby nie czuły się winne. Winna jest osoba, która dopuszcza się takich czynności wobec dzieci, a one są ofiarą.
Detektyw z Mrągowa nie ukrywa, że sprawa, którą prowadziło jego biuro wywarła na nim bezpośrednie wrażenie. — Jestem pełen podziwu i determinacji jakim wykazała się nasza klientka. Jednocześnie rozczarowuje mnie fakt, że porażająca część rodziców i nauczycieli jest nieświadoma zagrożenia i panuje ogólna „znieczulica” na tego typu sprawy — mówi Piotr Oleksiak z biura HIIT Group. — Rodzice często nie mają pojęcia co ich dzieci robią w sieci i na jakie niebezpieczeństwa są narażone.
Pan Piotr nie kryje również rozczarowania postępowaniem organów, które mają przecież znacznie większe możliwości niż prywatne biuro detektywistyczne. — Zaangażowanie instytucji powołanych do pomocy obywatelowi powinna być zdecydowanie większa. Rozumiem, że czasem może być dużo spraw a za mało personelu, ale zaangażowanie i empatia powinna być na niezmiennym poziomie. Wydaje się, że obecność i zaangażowanie osoby z zewnątrz – w tym przypadku biura detektywistycznego – może nieco zmotywować do lepszego działania. W pełni popieram apel naszej klientki do rodziców o poświęcenie większej uwagi swoim dzieciom i ich działaniom w sieci. Niebezpieczeństw jest wiele — dodaje od siebie detektyw z Mrągowa. I zacheca do kontaktu z biurem HIIT Group Usługi Detektywistyczne i Wywiadowcze w Mrągowie na bezpłatne konsultacje w każdej sprawie. — Jak pokazuje przypadek naszej klientki lokalizacja nie ma znaczenia, działamy na terenie całej Polski i na świecie.
Ta historia wydarzyła się naprawdę...
...nie przed kamerą, gdzieś w Polsce, ale tu, niedaleko nas, w sąsiedztwie. Na Mazurach. W zasadzie część osób może powiedzieć, że nic takiego się nie wydarzyło, ale nasza Czytelniczka uważa inaczej. Na razie zapobiegła tragedii, ale czy na pewno może czuć się bezpieczna? Bo chociaż w temacie pedofili mówi się w przestrzeni publicznej wiele, jednak temat ten wciąż jest uznawany za tabu. W mediach rozgrywają się spory czy więcej pedofili jest wśród celebrytów czy w kościele. Cała przestrzeń pomiędzy tymi dwiema warstwami jest mało medialna, dlatego uznaje się ją za nieistotną. Tymczasem jeśli komuś naprawdę zależy na krzywdzie dzieci powinien rozejrzeć się dookoła. Czasem, jak w przypadku naszej Czytelniczki, wystarczy zajrzeć do telefonu czy komputera własnego dziecka. To tu często rozgrywają się prawdziwe dramaty. Prawdziwe, bo blisko nas. Chociaż – jak w opisanym przypadku – wciąż dziejące się w wirtualnym świecie.
PS: imiona poszkodowanej i jej matki zostały zmienione.Piotr Oleksiak, prywatny detektyw:
Do naszego biura przychodzą zazwyczaj klienci, którzy mają podejrzenia co do wierności swojego partnera czy też wątpliwości w sprawie wykonywanej władzy rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi. Świadczymy również usługi różnego rodzaju ustaleń adresowych, miejsc zamieszkania czy przebywania a także miejsca pracy co istotne jest w sprawach alimentacyjnych. Weryfikujemy zwolnienia lekarskie, sprawdzamy przeszłość kluczowych pracowników, świadczymy usługi informatyki śledczej czy wywiadu gospodarczego niezbędnego do podejmowania ważnych decyzji w przedsiębiorstwach. Do naszego biura HIIT Group w Mrągowie zadzwoniła klientka, która zgłosiła się do nas w celu zebrania informacji o pewnej osobie. Z relacji naszej klientki wynikało, że jest to osoba która kontaktuje się z jej małoletnią córką na portalu społecznościowym wypisując rzeczy o treści erotycznej. Ta osoba próbowała również szantażować małoletnią córkę naszej klientki, że upubliczni treść korespondencji w jej środowisku szkolnym oraz w pracy jej rodziców. Oczywiście sprawa została zgłoszona na policję jednak z relacji naszej klientki wynikało, że nie jest ona usatysfakcjonowana z przebiegu wydarzeń i dlatego zwróciła się do nas. Zaangażowaliśmy się w sprawę niezwłocznie tym bardziej, że sam jestem rodzicem i mam córkę w podobnym wieku.