Ponad pół tysiąca gospodarstw rolnych z terenu warmińsko-mazurskiego wchodzi w skład Stowarzyszenia Inicjatyw Rolno-Gospodarczych „Agroport”, które za swą siedzibę obrało Bartoszyce. To wciąż się jednak zmienia, ponieważ do tej pory rolnicy nie byli przekonani do upraw roślin strączkowych. Dzięki promocji tych roślin przez członków stowarzyszenia. Na kilka nurtujących nas pytań odpowiada prezes Rafał Banasiak.Prof. Sławomir Szymczak z Katedry Gospodarki Wodnej Klimatologii i Kształtowania Środowiska wymienił rośliny bobowate jako te, które dają dodatni bilans próchnicy w profilu glebowym.
— Istota Klastra-Agroportu polega na organizacji rynku roślin strączkowych. Opiera się na ona na trzech podstawowych filarach. Najważniejszym filarem są gospodarstwa rolne, zainteresowane i produkujące rośliny strączkowe. Drugim elementem są jednostki naukowo-badawcze i tu muszę pochwalić nasze rodzime jednostki naukowe, w tym UWM, który jest członkiem wspierającym nasze działania. Trzecim filarem wspierającym naszą działalność skoncentrowaną wokół roślin bobowatych są jednostki samorządu terytorialnego. Wspólna wartość tych trzech filarów daje nam możliwość uzyskania wartości w obrębie uprawy i sprzedaży roślin strączkowych w naszym regionie.
Jeżeli zaś chodzi o istotę upraw, na początku naszej działalności zauważyliśmy, że znakomitą ich większość stanowią zboża. Potem jest rzepak, ale poszukiwaliśmy też trzeciej rośliny, która pozytywnie mogłaby wpłynąć w zmianowaniu upraw na produkcję rolną. Stąd pomysł na rośliny strączkowe. Z racji urodzajnych gleb postawiliśmy konkretnie na bobik, naszą „soję północy”.
Jakie korzyści mają rolnicy, którzy przystępują do Klastra?
— Przede wszystkim mają dostęp do wiedzy naukowej. Jako stowarzyszenie inicjatyw rolno-gospodarczych od 2015 roku uczestniczymy w programie ministerialnym „Polskie białko”. Dzięki temu bierzemy udział w pracach badawczych, które potem możemy wdrażać u siebie w praktyce. We wczesnym stadium naszej działalności mieliśmy problemy ze sprzedażą surowca, ponieważ duże wytwórnie pasz opierają się najczęściej na stałości dostaw. Przez szereg lat udało nam się unormować produkcję na odpowiednim poziomie, ale z naciskiem też na jakość.
Białko roślinne wykorzystywane jest głównie w przetwórstwie paszowym, jednak nie zamykamy się tylko na tym obszarze działalności. Może za wcześnie by o tym mówić, zdradzę jednak, że trwają prace nad możliwością wykorzystania bobiku w żywieniu ludzi. Sam bobik już jest w tym celu używany, więc Ameryki nie odkryjemy, ale możemy znaleźć alternatywę do zwiększenia sprzedaży.
Skoro pada słowo „Ameryka” to zapytam co z importem białka paszowego? Na razie chyba nie jest z tym najlepiej...
— Cel, jaki powinniśmy sobie jako kraj postawić to byłoby to jakieś 50 procent importu białka. W tej chwili to jest poziom około 70 proc. Szczególnie teraz, w okresie pandemii, jest to bardzo ważny element rozwoju. Niemcy w ostatnich 10 latach zwiększyły uprawę roślin strączkowych o 100 proc. Zejście do poziomu połowy importu białka zapewni nam bezpieczeństwo żywieniowe, co w tej chwili powinno być celem priorytetowym.
A nie jest?
— Okazuje się, że rolników nie trzeba już do bioróżnorodności w uprawach rolniczych. Wartym podkreślenia jest tu fakt, że rośliny strączkowe zostawiają dla następczych roślin duże ilości składników mineralnych, w tym bioazot. Zatrzymanie wody w glebie jest bardzo ważne, szczególnie w okresie suszy. Należy podkreślić, że rolnictwo nie jest działaniem krótkofalowym, warsztat pracy musi być przygotowany dla następnych pokoleń. Ta bioróżnorodność jest tu bardzo istotna. Zresztą w nadchodzących rozdaniach środków unijnych to powinno być doceniane, gdyż na Zachodzie Europy ten zielony ład jest bardzo podkreślany. U nas też będzie wdrażany.
Wasza działalność wpisuje się w ten zielony ład?
— Już reprezentujemy głos rolników z naszego regionu na forum ogólnopolskim. Jesteśmy członkami krajowego stowarzyszenia producentów roślin białkowych, mamy też swój udział w kształtowaniu kierunku rozwoju tego europejskiego zielonego ładu. Na każdym kroku promujemy uprawy roślin strączkowych, także wśród polityków.